Patrycja Rojek-Socha: Jest Pani autorką monografii pt. „Pokrzywdzony przestępstwem zgwałcenia w polskim procesie karnym. Raport z badań”. Co wynika z przeprowadzonych badań?
Dr Olga Skorulska: Pierwszy i najważniejszy wniosek płynący z przeprowadzonych badań jest taki, że polskie prawo karne rzeczywiście wymagało zmiany definicji zgwałcenia – i dobrze, że do tej zmiany doszło. Badania na potrzeby monografii prowadziłam w 2023 r., a więc jeszcze przed wejściem w życie nowelizacji art. 197 Kodeksu karnego z 28 czerwca 2024 r., która wprowadziła nowe znamię zgwałcenia, polegające na doprowadzeniu osoby do obcowania płciowego, mimo braku jej zgody. W stanie prawnym obowiązującym w czasie prowadzenia badań o zgwałceniu można było mówić wyłącznie wówczas, gdy ustalono, że do obcowania płciowego doszło w wyniku zastosowania przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu. Sądy karne, związane treścią poprzedniego brzmienia art. 197 k.k., koncentrowały się zatem na badaniu realizacji znamion przymusu. Jednocześnie jednak – co ma szczególne znaczenie – już na gruncie poprzedniego stanu prawnego sądy nierzadko wskazywały w uzasadnieniach orzeczeń na brak zgody pokrzywdzonego jako istotny element przestępstwa zgwałcenia, podkreślając problemy z właściwym uwzględnianiem znaczenia zgody na podjęcie czynności seksualnej. W jednej z analizowanych spraw sąd karny wprost odwołał się w uzasadnieniu do Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, wskazując zgodę jako fundament ochrony przed przemocą seksualną. To pokazuje, że polskie sądy karne – mimo ówczesnego braku odpowiednich zmian ustawowych – dostrzegały znaczenie zgody pokrzywdzonego i ujmowały ją jako wyznacznik bezprawności. Pozwala to wnioskować, że międzynarodowy standard ochrony wolności seksualnej, choć formalnie niewyrażony wówczas w treści przepisu, wywierał realny wpływ na praktykę orzeczniczą polskich sądów karnych. Dlatego zmiany legislacyjne, do jakich doszło w wyniku wejścia w życie nowelizacji art. 197 Kodeksu karnego z 28 czerwca 2024 r., należy ocenić jednoznacznie pozytywnie.
Czy teraz, kiedy zmiana obowiązuje już rok, dostrzega Pani jakieś bolączki, jeśli chodzi o wsparcie i ochronę osób pokrzywdzonych tym przestępstwem?
Na obecnym etapie w mojej ocenie największą bolączką jest brak kompleksowego systemu wsparcia dla osób pokrzywdzonych tym przestępstwem – przede wszystkim brak wyspecjalizowanych centrów kryzysowych i ograniczony dostęp do profesjonalnej pomocy psychologicznej. Oczywiście w Polsce funkcjonują ośrodki interwencji kryzysowej i różne inicjatywy wspierające ofiary przemocy, jednak wciąż jest to obszar wymagający dalszego rozwoju i wzmocnienia.
A jeśli chodzi o podejście policji, prokuratorów czy w końcu sądów – widać zmiany?
Zmiany w prawie, takie jak nowelizacja definicji zgwałcenia, są ważne, ale równie istotne jest, jak zmienia się podejście społeczeństwa i praktyków wymiaru sprawiedliwości do przemocy seksualnej. W ostatnich latach rośnie świadomość znaczenia zgody i autonomii seksualnej – w debacie publicznej, w mediach i w edukacji. Jednoznacznie odchodzi się od obwiniania pokrzywdzonych przemocą seksualną za ich wiktymizację – co jeszcze do niedawna było powszechnym problemem zarówno społecznie, jak i w ramach doktryny czy wymiaru sprawiedliwości. Normalną praktyką była analiza wpływu zachowania ofiary przestępstwa zgwałcenia na jego popełnienie. Badano sposób zachowania ofiary, sposób ubierania się, to, czy pozostawała pod wpływem alkoholu. Obecnie nie ma mowy o analizowaniu tych kwestii i to też jednoznacznie wynika z przeprowadzonych przeze mnie badań. W percepcji przemocy seksualnej zmieniło się bardzo wiele i jest to zmiana bardzo pozytywna.
Cały wywiad w serwisie prawo.pl